Wiersz Gajcy Tadeusz - Po raz pierwszy modlitwa
Portal Internetowy Nowej Generacji Duno.plWiersze, poezja
Sobota, 15 czerwca 2019 Jolanty, Lotara, Wita

Gajcy Tadeusz - Po raz pierwszy modlitwa




Nieśmiałej trawy lazur
jutro mnie chłodem określi,
ku niebu przegnie małemu
i złamie głos mój doczesny,
drzewa językiem rozdzwoni
powietrze kipiące ostro,
bym sen przytulił do skroni
i serce uniósł jak wiosło.

Dlatego zanim posłuszny
pod tęczę wysoką wpełznę
ramiona kuląc i uśmiech
nietrwały niosąc przez przestrzeń,
idź obok, jak idzie Twa rzeka
wara wydęte płucząc
czasem serdecznym i ogniem
jak ja już mową półludzką.

Ja przystanę - Ty zostań,
jeśli zawołam - Ty krzycz,
będziemy razem jak kościół
w górę się piąć, gdzie jak liść
leży posłuszny Twej ręce
księżyc wymarły i gwiazd
ustokrotnione obręcze
głowę znaczące jak głaz.

Po obu stronach mej drogi
milczenia białego strzeż,
abym, gdy głos mój jak storczyk
wypryśnie nagły - wciąż szedł
nieśmiałej trawy lazurem,
co sen mój i ciało określi
z sobą gotowym jak trumną
już wieczny, a ciągle doczesny.

Jeśli mój kres Ci znajomy,
wytrwaj do kresu i sądź
wodę wraz ze mną i płomień
oraz szerokość stron
świata. I nim pochylisz mi dłoń
na ziemi strumień jak owcę,
niech się rozleję w krąg
i w jasność przeistoczę.

← Wstecz

O nas | Reklama | Dla prasy | Kontakt | Regulamin
Serwis korzysta z plikow cookies. Dowiedz sie wiecej
Copyright © 2007-2009 Duno.pl Wszelkie prawa zastrzezone.