Wiersz Różewicz Tadeusz - Kasztan
Portal Internetowy Nowej Generacji Duno.plWiersze, poezja
Sobota, 16 lutego 2019 Danuty, Daniela, Juliany

Różewicz Tadeusz - Kasztan




Najsmutniej jest wyjechać
z domu jesiennym rankiem
gdy nic nie wróży rychłego powrotu

Kasztan przed domem zasadzony
przez ojca rośnie w naszych oczach

matka jest mała
i można ją nosić na rękach

na półce stoją słoiki
w których konfitury
jak boginie ze słodkimi ustami
zachowały smak
wiecznej młodości

wojsko w rogu szuflady już
do końca świata będzie ołowiane

a Bóg wszechmocny który mieszał
gorycz do słodyczy
wisi na ścianie bezradny
i żle namalowany

Dziećiństwo jest jak zatarte oblicze
na złotej monecie która dżwięczy
czysto.

← Wstecz

O nas | Reklama | Dla prasy | Kontakt | Regulamin
Serwis korzysta z plikow cookies. Dowiedz sie wiecej
Copyright © 2007-2009 Duno.pl Wszelkie prawa zastrzezone.