Korab-Brzozowski Stanisław - OsamotnienieO tak! ja szydzę, gorzkie mam wyrazy, Co się wciąż cisną na spieczone usta; Lecz nikt nie spyta, dlaczego są skazy? Nikt nie chce patrzeć na łoże Prokrusta. Czyż zawsze byłem zimny i szyderca? Czym zawsze pełzał, jak po ziemi płazy? Nigdym uderzeń nie czuł żywszych serca I martwy byłem jak grobowe głazy? - Nikt nie zapyta! - Ale każdy ciska Kamieniem gniewu w tego, co pogardzi Uśmiechem tłumów i ciepłem ogniska, Przy którym siedzą ludzie zimni, twardzi... ← Wstecz |
||