Wiersz Różewicz Tadeusz - Lament
Portal Internetowy Nowej Generacji Duno.plWiersze, poezja
Piątek, 23 sierpnia 2019 Apolinarego, Miły, Róży

Różewicz Tadeusz - Lament




Zwracam się do was kapłani
nauczyciele sędziowie artyści
szewcy lekarze referenci
i do ciebie mój ojcze
Wysłuchajcie mnie.

Nie jestem młody
niech was smukłość mego ciała
nie zwodzi
ani tkliwa biel szyi
ani jasność otwartego czoła
ani puch nad słodką wargą
ni śmiech cherubiński
ni krok elastyczny

Nie jestem młody
niech was moja niewinność
nie wzrusza
ani moja czystość
ani moja słabość
kruchość i prostota

mam lat dwadzieścia
jestem mordercą
jestem narzędziem
tak ślepym jak miecz
w dłoni kata
zamordowałem człowieka
i czerwonymi palcami
gładziłem białe piersi kobiet.

Okaleczony nie widziałem
ani nieba ani róży
ptaka gniazda drzewa
świętego Franciszka
Achillesa i Hektora
Przez sześć lat
buchał z nozdrza opar krwi
Nie wierzę w przemianę wody w wino
nie wierzę w grzechów odpuszczenie
nie wierzę w ciała zmartwychwstanie

← Wstecz

O nas | Reklama | Dla prasy | Kontakt | Regulamin
Serwis korzysta z plikow cookies. Dowiedz sie wiecej
Copyright © 2007-2009 Duno.pl Wszelkie prawa zastrzezone.